Chrześcijaństwo, religia szkodliwa.

   Dziś napiszę tylko o jednym aspekcie, mianowicie o odcięciu od otaczającej nas przyrody.

   Czy tuliliście się kiedyś do drzewa? Czy czuliście moc płynącą ze skał? Czy widzieliście w snach, wizjach czy medytacjach  lepsze, szczęśliwsze światy, gdzie nikt nie cierpi i wszyscy są szczęśliwi?

   Tego właśnie pozbawiła nas religia. Mroczna religia oparta na śmierci, poczuciu winy i niezrozumianym bogu, który kieruje się sobie tylko znaną logiką, której zwykli ludzie nie są w stanie pojąć. Wmawia wam że wszelkie próby przybliżenia się do  Matki Ziemi to bałwochwalstwo, grzech i grozi potępieniem. Ludzi, którzy zajmowali się ziołami i tworzyli z nich przeróżne mikstury, zarówno lecznicze jak i pobudzające czy też wyciszające zostali wymordowani albo przynajmniej zniechęceni do dalszego praktykowania owej umiejętności. Kto z was wie jak smakuje mniszek lekarski - "chwast", który rośnie wszędzie wokół, jak smakuje mięta, pokrzywa, koniczyna, dzika róża, piołun i tysiące innych ziół i roślin, dawniej goszczących na naszych stołach, w naszych spiżarniacy i kuchni?

   Od pewnego czasu pomieszkuję z dala od wielkich miast, w mojej "samotni", w pobliżu mam swojego znajomego buka, niedaleko stoi dąb, w ogródku mam też dwie brzózki, jedna z nich uraczyła mnie w tym roku swoim sokiem, buk dał mi na jesieni orzechy a dąb daje mi siłę ilekroć się do niego zbliżę. Mam też drzewa owocowe, jabłonie, grusze, śliwki i wiśnie, co roku odwdzięczają się one za opiekę i dają obfity plon ale także radość przez wiele miesiący gdy mogę się przypatrywać jak pojawiają się pierwsze listki, pąki kwiatów, kwiaty, jak opadają płatki niczym śnieg w środku lata i jak dojrzewają owoce.

   Niedaleko mam też skały, tworzą one przeróżne dziwne kształty i są miejscami często niesamowitych mocy. Gdy leżę na rozgrzanym letnim słońcem "moim" ulubionym kamieniu to czuję się częścią całego świata, czuję jak przez niego płynie moc i jak mnie wypełnia. W domu mam kolekcję znalezionych kamieni, przeróżnych kształtów, barw i rodzajów. Jest piaskowiec, granit, bazalt, są otoczaki wyjęte z potoku, kamienie polne i "jajko" znalecione w ogródku. Lubię siedzieć z nimi, trzymać je w rękach, czasami kłaść je na kominku aby się rozgrzały i wiem że w nich jest moc, moc której nie potrafię uwolnić ani spożytkować, wiem że one czasami "mówią" coś i chcą coś przekazać ale ja nie znam języka .  Gdy siedzę sobie przy strumieniu, patrzę na przemykające pstrągi, na refleksy promieni słońca odbijające się w wodzie zastanawiam się dlaczego nas od tego oderwano? Dlaczego zapomnieliśmy mowy drzew, kamieni? Dlaczego nie tulimy się do drzew, nie witamy się z ptaszkiem co rano rozsiadającym się na naszym drzewie, nie witamy się ze słońcem ani księżycem?

   Oddaliliśmy się bardzo. W zamian karmią nas opowieściami o dobrym, miłosiernym, którego poznamy po śmierci. O tym który nas tak bardzo ukochał że kazał własnego syna zabić i jak zechce to może zrobić z nami wszystko. Straszą nas że gdy oddalimy się od owego boga to przez wieczność będziemy nieszczęśliwi, będziemy cierpieć po wsze czasy, wszak on jest miłosierny i nas kocha.

   Nie wiem jak jest po śmierci i zapewne nikt z was tego nie wie ale wiem jak cudnie jest tu na Ziemi, gdy odrzuci się kajdany pętające nasz umysł i zestroi się z mocą płynącą z naszej planety.