Chrześcijaństwo - czym z pewnością nie jest?

...

 

Wiele osób deklaruje, że jest chrześcijaninem lub, że nim nie jest.

Osobiście bardzo często odnosiłem wrażenie, że ci, którzy zatwardziale deklarują brak wiary w Boga i odcinają się od chrześcijaństwa, swoją postawą często są bardziej chrześcijańscy niż zadeklarowani chrześcijanie.

Jak pisałem w innym artykule - bycie chrześcijaninem to wcale nie jest łatwa sprawa.
Ale dlaczego mamy sobie to jeszcze bardziej utrudniać?

Niezależnie od tego czy w Boga wierzymy czy nie wierzymy, postawy wynikające z przykazań bożych są iście moralne.

Żadne z przykazań nie staje w sprzeczności z prawem stanowionym ani tym bardziej z ludzką moralnością.

Oczywiście brak wiary w Boga jakby z góry każe wiele przykazań odrzucić, ze względu na ich bezpośrednie odwoływanie się właśnie do Boga.

Ale pozostałe przykazania odnoszące się do samego siebie jak i innych ludzi, dotyczą WSZYSTKICH bez względu na wyznawaną wiarę lub jej brak.

Jeśli deklarujemy nasze chrześcijaństwo w pełni świadomie to z pewnością musimy zdawać sobie sprawę z tego, że czeka nas mnóstwo wyzwań, rozterek i dylematów.

Nasze przekonanie o byciu chrześcijaninem powinno uwidaczniać się w naszym codziennym postępowaniu - postępowaniu chrześcijańskim.

Dlaczego ktoś może sobie roszczyć prawo do nazywania siebie chrześcijaninem jeśli:

- obraża i poniża innych ludzi
- wywyższa siebie i jemu podobnych nad innych
- przejawia zachowania wyroczni przez wskazywanie palcem winnych
- obgaduje sąsiadów, przechodniów, bliskich i znajomych

Wyżej wypisane cechy to tylko niewielka kropla w morzu grzechów jakie możemy popełnić w ciągu jednej godziny.

Jednak nie w tym rzecz by wyliczać grzechy i przykazania. Chciałbym zwrócić uwagę na banalność wypunktowanych elementów.

Jeśli pozwalamy sobie na grzechy nad którymi trudno nam zapanować (sex przedmałżeński, alkohol i inne używki, przeklinanie, nieuczęszczanie do kościoła itd.) a które oddalają chrześcijanina od Boga, to dlaczego jeszcze bardziej człowiek ma sobie komplikować sprawę relacji z Bogiem przez właśnie takie pierdoły jak te wypisane powyżej?

Spotkałem w swoim życiu także tych świadomych chrześcijan i o ile każdy miał coś na sumieniu, o tyle nie potrafię sobie przypomnieć by ktoś dopuszczał się czynów wyżej wymienionych. Żaden z nich nie osądzał, nie obgadywał, nie obrażał innych a tym bardziej siebie samego nie wywyższał.

Zatem jeśli świadomie ktoś deklaruje swoje chrześcijaństwo, warto zastanowić się nad postawami, które wynikają jedynie z naszej kultury (lub jej braku) a które poddają pod wątpliwość przynależność religijną.