Chłop potęgą jest i basta

a jego grzbiet wszystko zniesie

 

faddb7404ffbdafd79e9f402be597db9.jpg


Na przełomie XV i XVI wieku Rzeczpospolitą zamieszkiwało ok. 7,5 mln ludzi. Ponad 70 % stanowili chłopi. Oni też byli główną siłą ówczesnej gospodarki. To oni głównie wytwarzali to, co dziś zwiemy PKB. Co mieli w zamian? 

Sytuacja chłopów na przełomie XV / XVI wieku uległa znaczemu pogorszeniu. Szlachta, w tym duchowieństwo wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję w państwie, przeforsowała szereg aktów ograniczających prawa chłopów.

Statut warcki

W 1423 roku w statucie warckim zapisano możliwość pozbawienia ziemi buntowniczych sołtysów poprzez wykup jego majątku. Sołtysi dysponowali gospodarstwami wielkości kilku łanów ( 1 łan to ok. 16-25 ha) . Powodem tego stanu rzeczy było to, że stanowili dla szlachty konkurencję zarówno w produkcji, jak i w pozyskiwaniu siły roboczej na wsi. Wiek XVI i XVII to eskalacja procesów wykupu ich majątków. Buntem było jakiekolwiek nieposłuszeństwo. 
.
Statuty piotrkowskie wprowadziły kolejne ograniczenia. Nastąpił powrót do epoki niewolnictwa.

W 1496 roku chłopi zostali ograniczeni szeregiem zapisów :
:
 - Tylko jeden z synów chłopski mógł opuścić wieś w celach zarobkowych lub związanych z nauką rzemiosła. Konstytucja z roku      1509 umocniła ten zapis wprowadzając zasadę, że zgodę na kształcenie musi dać pan i musi się ono rozpocząć przed 12     rokiem życia. 
- Ustalono, że tylko jeden chłop opuści wieś rocznie.
- Ograniczono też możliwość przemieszczania się ludzi wolnych ( tych, którzy nie mieli stałego miejsca pobytu i pracy) do miast w celach zarobkowych. Szlachcie chodziło o zatrzymanie na wsi jak największej ilości ludzi zdolnych do pracy. W praktyce wędrowni rzemieślnicy, kupcy, kuglarze często byli przymusowo zatrudniani na wsiach, zwłaszcza w sezonie żniw. 

Te postanowienia oznaczały stopniowe zniewolenie i uzależnienie chłopa od pana. Dotychczas chłopi mogli opuścić wieś, jeśli wszystkie powinności wobec pana mieli uregulowane. Ten "luksus" się skończył. Zaczęło się niewolnictwo.

Wprowadzenie pańszczyzny

W 1518 r. i 1520 na sejmie bydgoskim i toruńskim postanowiono wprowadzić pańszczyznę wysokości minimum 1 dnia z każdego łana ziemi użytkowanej przez chłopa. Górna granica nie została jednak określona, co spowodowało ogromne nadużycia. Właściciele folwarków ustanawiali sobie takie prawo jakie było im na rękę. 

Kolejne konstytucje były pod tym względem coraz bardziej restrykcyjne. Jedynie tylko córki chłopskie mogły opuszczać wieś w celach małżeńskich.  Konstytucja z 1511 roku głosiła, że małżeństwa córek chłopskich są wolne, ale o małżeństwie chłopa decydował pan, zatem zapis w praktyce był martwy, a wolność panien na wydaniu iluzoryczna. Panu przysługiwało również prawo pierwszej nocy i obowiązywało raczej w formie fiskalnej, tak samo jak obowiązywało prawo pana do wybrania małżonki swemu wasalowi, często też korzystali z wdzięków swoich poddanek. Były to jednak akty bardziej dobrowolne niż wymuszone prawem.

Zbiegostwo.

Zbiegostwem nazywano samowolne opuszczenie wsi przez chłopa. W XVI wieku wielokrotnie poprawiano prawo, ze względu na jego małą skuteczność. Szlachta starała się temu zjawisku zapobiegać wszelkimi sposobami. W 1543 roku uchylono przepisy umożliwiające spłacenia sumą 10 grzywien chłopa, który zbiegł do nowego pana. Szlachta potępiała chłopów, ale chętnie przyjmowała zbiegów do swoich dóbr. Nowe zapisy wprowadzały obowiązek zwrotu poddanego, proceder uczyniły przestępstwem i nie podlegało ono przedawnieniu. Obowiązek ten nałożono również na miasta, i te musiały wywiązywać się z zadania wyłapywania zbiegłych chłopów. 

Sądy wiejskie

Zygmunt Stary zrezygnował w 1519 z jurysdykcji w sprawach między chłopami a ich panami. To uniemożliwiło odwoływania się przez chłopa do sądów królewskich.  Od tej chwili dziedzic bywało, że stawał się pokrzywdzonym, prokuratorem i sędzią w jednej osobie. Chłop nie miał się do kogo odwołać Zdarzały się wypadki sądzenia chłopów przez sądy grodzkie, ale były to wyjątkowe przypadki.

We wsi obowiązywało sądownictwo dominialne. Sądom przewodniczył wójt, który był przedstawicielem właściciela danych dóbr. Sądzono chłopów na podstawie trzech praw : prawa niemieckiego ( jeśli wieś była założona na prawie niemieckim ), lokalnego prawa zwyczajowego i przepisów prawnych wydawanych przez pana.  Od wyroków tego sądu można było się odwołać do sądu pana wsi. Chłopi we wsiach królewskich mogli się jeszcze odwoływać do wyższej instancji sądów królewskich. 

Pan wsi dysponował prawem sądzenia i wydawania kary, do wyroku śmierci włącznie. Często jednak sprawy bardzo poważne, zagrożone najwyższym wyrokiem przekazywano do sądów grodzkich. 

Kary

Kary były dość dotkliwe. Rózgi, dyby i pręgierz to najczęściej stosowane. Loch, czyli więzienie za większe przewinienia i kara śmierci. Śmiercią karane były zabójstwa, gwałty, rabunki, podpalenia, zdrada władcy i państwa, ale również fałszowanie monet. Rodzaj kary śmierci nie był ustalony. Repertuar był bardzo bogaty. Karano łamaniem kołem, ścięciem głowy, ukrzyżowaniem, ukamienowaniem, ćwiartowaniem, paleniem na stosie i poprzez powieszenie. Powieszenie odbywało się w dwóch  konkurencjach: zwykłe na szubienicy i powieszenie hakiem za żebro, to ostatnie rezerwowano najczęściej dla amatorów rozbójniczego rzemiosła. Większość egzekucji wykonywana była publicznie, dostarczając wątpliwej rozrywki gawiedzi. Miało to jednak odstraszać przed wstąpieniem na drogę przestępstwa. 

Statuty Kazimierza Wielkiego zasądzały karę śmierci również za wyłudzanie nienależnych świadczeń z żup królewskich, zagarnięcie podatków bądź obracanie obcą monetą. Konstytucja z 1586 przewidywała również karę śmierci za czyny przeciwko moralności i dobrym obyczajom (sodomia, homoseksualizm), czyny przeciwko porządkowi publicznemu (napady na dom, napady na drodze), spisek przeciwko władzy, porwania oraz za zabójstwo umyślne.

Dla szlachty przewidziano również kary banicji i infamii. Obie pozbawiały honoru i czci, banitę obowiązywał zakaz przebywania na terenie królestwa, zarówno banita jak i infamis mógł być bezkarnie zabity. Za udzielenie im pomocy groziła taka sama kara. Za zabicie infamisa można było otrzymać 200 czerwonych złotych i połowę jego majątku. Jeśli jeden infamis zabił drugiego miał szansę na przywrócenie praw.

Ziemia 

Ziemia na której pracował chłop nie stanowiła jego własności. Właścicielem ziemii był król, książę, kościół lub zwykły szlachcic. Chłop był jedynie jej użytkownikiem.  Zwyczajowo przekazywano ją na najstarszego syna. Pan wsi mógł jednak usunąć chłopa z gospodarstwa, ale zasady były różne. 

Chłopi w Prusach Królewskich i na Żuławach na wsiach królewskich, gdzie stosowano system czynszowy, mieli prawo do rzeczywistego posiadania ziemi. Prawo zakupne cechowało się inną zasadą - wpłacano określoną kwotę panu stanowiącą rodzaj zabezpieczenia przed : przeniesieniem ich na gorsze grunty, lub usunięciem z ziemi. Pan feudalny mógł to uczynić jedynie po zwrocie kaucji.

Wyjątki od reguły

Niewielka część ludności wiejskiej miała inny status prawny, niż reszta chłopów. Byli to osiedleńcy na tzw. prawie olenderskim i wołoskim.Olendrzy stanowili grupę wolnej ludności chłopskiej, początkowo byli to osadnicy holenderscy osadzani na Żuławach. Potem prawem olenderskim obejmowano również ludność pochodzenia polskiego. Tego typu osadnictwo cechowała: wolność osobista, samorząd, organizacja gromadzka. Właściciel terenów, na których mieszkali sprawował nad nimi władzę  sądowniczą. Olendrzy wyróżniali się znacznie większą zamożnością. Na prawie wołoskim osadzano ludność wiejską również na Podkarpaciu. Prawo to regulowało obowiązki chłopskie nie w postaci pańszczyzn lecz czynszów, najczęściej w postaci sera i owiec. Wieś dysponowała rozwiniętym samorządem. Na jej czele stał sołtys. Kilka wsi tworzyło krainę z krajnikiem ( tzw. wojewoda wołoski ) jako reprezentanta tej społeczności. 

Obowiązki i świadczenia chłopów.

Praw nie mieli prawie żadnych, ale za to obowiązków było sporo.

Robocizny

Robocizna to główny i najbardziej przykry. Pierwsze miejsce spośród nich to pańszczyzna. Były cztery typy  pańszczyzny:

Pańszczyzna sprzężajna ( tzw. ciągła ) - czyli wykonywana zaprzęgiem wołów rzadziej koni z pługiem, broną, wozem. Była świadczona przez bogatych kmieci ewentualnie zagrodników posiadających sprzężaj. Czasami zamieniano ją na pańszczyznę pieszą ( np. w żniwa ). 

Piesza - świadczona przez mniej zamożnych gospodarzy : zagrodników, chałupników, polega a na wykonywaniu robót polowych, bez pomocy zwierząt pociągowych,  własnymi siłami przy użyciu własnych narzędzi na gospodarstwie pana. 

Trwały od wschodu do zachodu słońca - czyli kilkanaście godzin, z przerwą na posiłek. Bywało, że pracowano również w nocy. Pańszczyznę nazywano też rentą odrobkową

Jutrznia - starsza forma robocizny, którą musieli świadczyć chłopi: chłop uprawiał przez cały rok określony kawałek ziemi pańskiej i oddawał uzyskane plony  właścicielowi ziemi.

Robocizna kmieca - zanikająca w XVI wieku robocizna polegająca na wykonaniu obowiązkowych prac dla pana - wynosiła 6 do 12 dni w miesiącu.

Tłoki ( inaczej powaby lub posługi ) - to dodatkowe zobowiązania chłopa na rzecz folwarku, wynosiły średnio do 4 dni w roku, szczególnie w żniwa.

Przewozy - obowiązek przewożenia kilkakrotnie w ciągu roku określonych towarów ( zboże, drewno, ). Przewozy określano w milach i sięgały one wielkości średnio 5 -12 mil. 

Stróża - obowiązek pilnowania folwarku, brogów, stodół, zasiewów.

Czynsze

Czynsze były alternatywą dla pańszczyzny. Chłop pańszczyźniany był mało wydajny. Zdawał sobie sprawę z totalnego wyzysku i zachowywał się racjonalnie. Po prostu się wałkonił tak jak mógł. Władza co prawda była od Boga, ale jego lenistwo było jedyną formą obrony. Forma czynszu była znacznie bardziej efektywna. Przynosiła też korzyści każdej ze stron. 

W XVI wieku czynsz wynosił średnio 30 - 48 groszy z łanu. Zwyczajowo czynsz był płacony swojemu panu w dniu 11 XI czyli na św. Marcina, czasem co kwartał.

Daniny

Daniny - były dodatkowym świadczeniem składanym swojemu panu. Dla różnych obszarów miały inną wielkość - związaną jednak ze zwyczajami panującymi na określonym terenie. Mogły one wynosić np. 30 jaj, 2 gęsi, pewną liczbą korcy zboża . Często w źródłach spotyka się daninę określaną jako sep - czyli składaną w zbożu ( 1 - 6 korcy owsa z łanu, lub rzadziej 1 - 2 korce żyta ). Daniny wspomagały gospodarkę pańską najczęściej na Wielkanoc.  Ich pochodzenie ma swoje źródło w średniowieczu.

Obowiązki wobec państwa

Obowiązki wobec państwa były niższe od zobowiązań wobec pana wsi. Stałym obciążeniem była opłata w wysokości 2 groszy z łanu i 12 groszy z łanu,  gdy sejm uchwalilał tzw.  pobór. Kwota ta jednak w późniejszym okresie wzrastała.

* dla porównania robotnik bez kwalifikacji zarabiał ok 1-1,5 groszy za dniówkę.


Obowiązki wobec kościoła

Dziesięcina - była największym chłopskim obciążeniem na rzecz kościoła, chociaż nie jedynym. Jej geneza sięga początków państwowości polskiej. Dziesięcina polegała na oddawaniu co 10 snopa z pola ( stąd: dziesięcina snopowa ). Było to niezwykle niekorzystne dla chłopa, ponieważ zboże musiało pozostawać na polu, aż do chwili gdy pleban lub jego przedstawiciel wskazał , które snopki mają zostać dostarczone do kościelnej stodoły. Ta zwłoka powodowała znaczne straty w plonach spowodowane 
warunkami klimatycznymi. Szacunkowe wyliczenia mówią, ze wartość dziesięciny chłopskiej w XVI wieku mogła wynosić 6 - 7 złotych rocznie. 

Dziesięciny płacono w pieniądzu lub w tzw. ryczałcie - płaconymi w ziarnie, gęsiach, kaczkach, jajkach itp. produktach.

Oprócz tego chłop zobowiązany był jeszcze do składania dwóch świadczeń :

· mesznego - daniny dla plebana w wysokości korca zboża z gospodarstwa chłopskiego.
· i kolendy - małej opłaty pieniężnej zbierananej w okresie świątecznym, która przetrwała do dziś.


Świadczenia chłopa były świadczeniami jednokierunkowymi, pan żadnych świadczeń chłopu w zamian nie dawał, kościół dawał oczywiście szereg świadczeń w postaci ślubów, pogrzebów, mszy za dusze, i szereg innych, ale pobierał słuszne sobie opłaty nie tylko od chłopa.

W 1807 roku zniesiono pańszczyznę na terenie zaboru pruskiego (w Wielkim Księstwie Poznańskim – 1823). W 1848 roku na terenie zaboru austriackiego, a w 1864 zniesieno ją na terenie Królestwa Polskiego (kongresowego) przyłączonego go do Rosji.

Podobny los spotkał dziesięcinę. W Galicji zniesiono ją w roku 1848, w Królestwie Polskim w 1864, w zaborze pruskim w 1865 r. To zniesienie nie było jednak inicjatywą kościoła. 

Niewiele to jednak zmieniło. W zaborze rosyjskim i austriackim w praktyce stosunki feudalne pozostały praktycznie niezmienione, zmieniła się jedynie forma ukrytej pańszczyzny. Galicję nękał postępujący proces rozdrabniania gospodarstw. Gospodarstwa chłopów karłowaciały. Bieda stawała się coraz większa, a antagonizmy między dworem a chłopską wsią rosły. W zaborze pruskim było nieco lepiej. Tam większość gospodarstw przeszło na zasady czynszowe.

Dziś po okresie feudalnym pozostały wspomnienia. Jedynym wielkim posiadaczem ziemskim jest kościół. Odzyskał zagarnięte przez komunistów ziemie. Agencja Nieruchomości Rolnych wyliczyła, że oddała Kościołowi 76 tys. ha gruntów, a to podobno mniej niż połowa tego, co kościół podobno stracił.  Przeciętny areał rodzinnego gospodarstwa rolnego w Polsce w 2011 roku wynosił 10,36 ha. 

Dziś ks. prof. Czesław S. Bartnik poucza : "I tak do naszego ogólnego życia w Polsce zakrada się coraz większy chaos we wszystkich dziedzinach, zamęt, nieład, bezprawie, zakłamanie, nienawiść, korupcja, złodziejstwo, niesolidność pracodawców i pracobiorców, walki między grupami i układami, wyzysk i zniewalanie ludzi szlachetnych przez różnych pasożytów.

Nie bez racji. Sugestia jest jednak jednoznaczna. Tak dzieje się tylko i wyłącznie dlatego, że kościół ma zbyt mały wpływ na losy kraju, "żeby światem gospodarzyć, rozwijać go, doskonalić, dźwigać moralnie i humanizować." Przez wieki gospodarzył, rozwijał, doskonalił, dzwigał moralnie i humanizował.  

Zdaniem ks. profesora:  " Liberałowie i ateiści dążą coraz bardziej otwarcie do utworzenia w Polsce getta katolickiego."

Powierzchnia gruntów kościelnych to 760 km kw, Warszawy - 517 km kw. Niezłe to getto i jakie wygodne, zważywszy, że mamy ok 30 tys. duchownych katolickich. Na każdą duchowną osobę przypada ponad 2,5 ha gruntu. Nie dziwi też tęsknota za dawnymi dobrymi tradycjami. Przydałby się teraz ktoś, kto by to orał i obsiewał, zbierać już nie musi. 



.