Być sobą ... czyli kim?

Być sobą - najprościej to stwierdzenie zdefiniować jako przejawianie wszelkich cech i upodobań, które w pełni wpisują się w nasz charakter. Zatem każdy nawyk, każdy grymas, każdy gest, sposób wypowiadania się i sposób reakcji na bodźce definiują nas jako osoby.

Tylko czy naprawdę możemy pozostać sobą w każdej sytuacji i miejscu? Czy zawsze możemy działać zgodnie z naszymi przyzwyczajeniami wyrażając nas samych?

Idąc do kościoła, muzeum, filharmonii - nie wybuchniemy nagle w głos śmiechem, bo choćbyśmy chcieli w ten sposób wyrazić siebie, to sytuacja i miejsce tłumią to właśnie nasze naturalne JA. Odpowiednie maniery i kultura stoją ewidentnie w sprzeczności z naszą naturą w konkretnej sytuacji. Do wyboru mamy dwie opcje: pozostać soba i wybuchnąć śmiechem, czy stłumić własne JA i wyciągnąć na wierzch naszą drugą lecz ukrytą naturę osoby kulturalnej?

Wychodząc z domu do sklepu, znajomego czy rodziny rzadko kiedy pozwalamy sobie na założenie byle jakiego dresu i koszulki. Najczęściej staramy się włożyć coś co jest bardziej odpowiednie, dając tym samym wyraz w jaki sposób potrafimy o siebie zadbać. Choć - zgodnie z naszą naturą - jeszcze 5 minut temu siedzieliśmy w domu w naciągniętych dresach i z rozczochranymi włosami.

Obyczajowość przy stole także często stoi w sprzeczności z naszą naturą. Jeśli lubimy z wygody i przyzwyczajenia spożywać posiłek samym widelcem a wybieramy się do miejsca gdzie jednak wypada użyć przy tej czynności noża, godzi to w nasze poczucie komfortu.

Powyższe przykłady to jednak drobnostka i niemal nieodczuwalny kompromis między naszymi nawykami a posiadaną (zaprogramowaną) kulturą.

***

Sytuacja wygląda znacznie poważniej gdy w grę wchodzi ocena naszej osoby przez innych.

Chyba najpopularniejsze przykłady gdzie niemal całkowicie zatracamy własne JA i poczucie komfortu wynikające z możliwości szczerego wyrażenia siebie to:

1) uczestnictwo w rozmowach o pracę - nie dość, że krawat gniecie nas pod szyją (lub krawatka, czy zamek u spódnicy) to jeszcze trzeba umiejętnie zapanować nad mimiką twarzy, gestami czy sposobem siedzenia i poruszania się. Mało? No tak, pod uwagę należy tutaj wziąć również sposób wypowiadania się, dobór słów, tembr głosu itd.

2) podrywanie innej osoby - chcąc na kimś zrobić wrażenie musimy często sięgać do daleko skrywanych pokładów tego co w nas najlepsze - uśmiechać się gdy wcale do śmiechu nam nie jest, nie krytykować gdy właśnie skrytykować chcemy, nie obrażać gdy obrazić właśnie chcemy, wysmarkać nos podczas gdy w normalnej sytuacji wytarlibyśmy go o rękaw itd.

3) wystąpienia publiczne - sytuacja bardzo podobna jak podczas rozmów o pracę z jedną drobną różnicą. O ile w rozmowie o pracę drobne błędy czy nawyki mogą zostać nam jeszcze wybaczone o tyle przemawiając do licznej grupy osób nie każdy może okazać się wyrozumiały dla naszych błędów wynikających z naszego zachowania a które to zachowanie dla nas jest najnormalniejsze w świecie.

***

Czy są w ogóle sytuacje gdzie możemy pozostać w 100% sobą?

Oczywiście! W domu i to pod warunkiem, że mieszkamy sami i nie mamy wobec nikogo żadnych zobowiązań.
Żona w domu czy dzieci to osoby, które uwielbiają na nas wymuszać zachowania, których sami byśmy się akurat w tym konkretnym momencie nie dopuścili.

Tak czy inaczej, o ile trudno jest pozostać sobą tak w pełni, o tyle dużo gorzej jest, gdy inni zorientują się, że zakładane maski przychodzi nam perfekcyjnie! Osoba, która jest niemal nieskazitelna pod kątem swojego zachowania w danej chwili i potrafi niemal w pełni dopasować się do każdej sytuacji z pewnością nie jest odbierana jako osoba szczera.

Na całe szczęście jesteśmy ludźmi i łatwiej przychodzi nam wybaczanie drobnych błędów wynikających z nawyków niż zaakceptowanie osoby, która przez maskę zatraciła niemal całkowicie ludzkie odruchy - popełnianie gafy.