Brak wiedzy przyczyną porażek

Najogólniej twierdząc poziom wiedzy o procesach ekonomicznych i politycznych, które zachodzą codziennie, jest w naszym kraju bardzo niski.

Najogólniej twierdząc poziom wiedzy o procesach ekonomicznych i politycznych, które zachodzą codziennie, jest w naszym kraju bardzo niski.

 

Zresztą jaki ma być, skoro cały system edukacji ledwo dyszy. Wydawałoby się, iż boom na nauki społeczne przejawiający się w ilości studentów na takich kierunkach jak politologia i socjologia spowoduje, iż mechanizmy dochodzenia do władzy i jej sprawowania staną się jasne dla wszystkich. A jest wręcz przeciwnie. Do tego dochodzi poziom wiedzy, a raczej niewiedzy podstawowych wręcz zagadnień z zakresu ekonomii. Podstawy ekonomii co prawda są wykładane, także na niektórych kierunkach humanistycznych, ale tak naprawdę około trzydziestu godzin zajęć na niewiele się zdaje.

 

Porażające jest to, iż tak niewiele osób rozumie podstawowe prawa kierujące gospodarką, które przecież mają wpływ ich życie. Prawa rządzące relacją podaż-popyt-cena to chyba wyjątek potwierdzający regułę. Każdy bowiem wie, iż ilość towaru na rynku ma wpływ na jego cenę. Gorzej ma się sprawa z innymi zagadnieniami dotyczącymi zarówno makro jak i mikroekonomii. System podatkowy, wartości danin publicznych to zazwyczaj kwestie, które mało kogo absorbują. Złożoność systemu ubezpieczeń społecznych sprawia, iż wiele osób nawet nie wie jaką emeryturę dostanie, choć pozostały już do niej niektórym tylko miesiące. Poznanie wartości płaconych składek i ich przeznaczenie także stanowi dla nas drogę przez mękę. Ostatnie zamieszanie w służbie zdrowia, która jak zawsze na początku roku dostarcza nam dodatkowych emocji również nie jest do końca zrozumiale dla ludzi. Przecież skoro płacą składki, to dlaczego nie mogą skorzystać z refundacji? A wyjście jest proste, z co ważniejsze system który działa istnieje już... w Polsce. Na Śląsku nie było większych problemów, gdyż tam skonstruowano system, może nie idealny i też posiadający wady, ale w jakiejś mierze dający dobre rezultaty.

 

Ludzie nie rozumieją obecnego kryzysu i działań, które są podejmowane przez rządy i inne instytucje, ponieważ nie wiedzą jak skonstruowany jest budżet państwa, czy miasta. Z czego biorą się wpływy, oraz na co przeznaczane są wydatki. Nie wiedzą jak funkcjonuje system bankowy, który zapewnia zarówno kredyty, jak i możliwość oszczędzania pieniędzy. Zamiast gruntownego przestudiowania zakresu działań instytucji, które przecież można wziąć „na chłopski rozum”, uważamy, że przecież to specjaliście wiedzą więcej. A skoro tak, to należy im zawierzyć i nie przejmować się tak złożonymi problemami. Ilu z nas zadało sobie trud aby tylko ogólnie przejrzeć projekt budżety państwa. Lub jeżeli uważany, że to zbyt duże dzieło, czy zajrzeliśmy do budżetu naszego miasta. Przecież uchwalają go radni, a więc osoby nam z reguły znane, często nasi znajomi.

 

Co jakiś czas obywatele mają prawo decydować o tym, w jakim kierunku będzie rozwijało się państwo. Przeprowadzanie wyborów nie jest przecież czymś nowym, nawet biorąc pod uwagę, iż w czasie PRL-u była to instytucja fasadowa. Dziwne, iż w demokracji, o którą tak długo w Polsce walczono, zachodzi sytuacja w której ludzie nie chcą wyrażać swojego zdania. Nie chcą decydować jakie prawo będzie obowiązywało. Zresztą w ogóle, proces powstawania prawa w Polsce jest dla przeciętnego mieszkańca zupełnie nierozumiany. Rzadko kto wie, w jaki sposób przebiega ścieżka legislacyjna, a co dopiero mówić o tym, iż każda stutysięczna grupa ludzi na prawo inicjatywy ustawodawczej. Ile osób na przykład wie o tym, iż nasz parlament przyjął ustawę mającą ograniczyć dostęp obywateli do informacji publicznej. Oznacza to ni mniej, ni więcej jak tylko to, iż władza może legalnie nie informować obywateli o podjętych przez siebie działaniach. Żebym nie został źle rozumiany, nie poruszam tych kwestii z uwagi na popieranie bądź nie jakiejkolwiek opcji politycznej. Jestem przekonany, iż gdyby u władzy była inna partia takie prawo także byłoby wprowadzone. Chodzi wyłącznie o to, aby pobudzić ludzi do działania, jeżeli nie w sferze „wielkiej polityki”, to może przyjemniej lokalnych spraw, które mają wpływ na nasze codzienne życie.