Boska Kraina Radości

To cudowna Kraina w zasięgu każdego serca

 

   Czy słyszał ktoś o Boskiej Krainie Radości? Pobłażliwe spojrzenia i wzruszenie ramionami. Świat się roi od rozmaitych problemów najróżniejszego kalibru a ja wspominam o radości.  Słyszę też głosy, że to dziecinne pytanie. I z tym stwierdzeniem zgadzam się absolutnie. Gdyż umiejętność cieszenia się jak dziecko to naprawdę wielka rzecz. Bez żadnych warunków wstępnych, bez uwarunkowań typu wielka gotówka, awans, nowy samochód lub inny upragniony większy lub mniejszy nabytek czy też powinięcie się nogi sąsiadowi lub szefowi.

Beztroska radość w dojrzałym wieku odczytywana jest jak zaburzenie psychiczne. Powyżej pewnej granicy ( ciekawe, jakiej czy 30, 40 a może 50 lat) należy być poważnym, rozsądnym, zorientowanym na kalkulacje, mieć prawidłowy ogląd rzeczywistości. Ważna jest nieustanna czujność na czyhającą zewsząd manipulację, bo przecież bujać to my a nie nas. Sporo czasu zabiera nam też rzeczowa kalkulacja, co się opłaca a co nie. Co przyniesie nam korzyści a co straty, z kim należy trzymać a na kogo nie będziemy zwracali uwagi. Sporo już wiemy i musimy wyjść na swoje.

A radość jest gotowa do wzięcia od zaraz, wystarczy na chwilę odwrócić się od „dorosłości” i już bujasz w obłokach, pływasz w błękitnych przestworzach, biegasz po zielonych łąkach, wspinasz się po łuku tęczy, jesteś rycerzem lub królewną lub nawet krasnalem. Wspaniała wolność od więzów typu „to głupie”, „niepoważne”, „dziecinne”, „daj spokój”. Można biec przed siebie z rozwianym włosem po wielkich stepach, płynąć żaglowcem, wspinać się na szczyty lub lecieć balonem. Pływać w oceanie z delfinami, spadać w szalonym pędzie w dół z wodą wodospadu, śmiać się, śmiać się do rozpuku na starych komediach.

Pozwolić sobie na radość to krok ku wyzwoleniu z pęt nakładanych nam przez cywilizację, która wymaga od nas pracy i rosnącej konsumpcji dóbr materialnych. Zamiast życia oferuje nam poddanie się hodowli, ludzie są hodowani. Dyscyplinowani przy pomocy lęku, niewolenia umysłu, zamykania w obłędzie przymusu posiadania. I nieustannego straszenia, masz się bać obywatelu, lękać i drżeć, bo wtedy łatwo Tobą manipulować, pozbawiać Cię wolności wewnętrznej. Zalękniony obywatel to dobry i posłuszny obywatel i znakomity, upragniony KONSUMENT.

Szaleństwo radości uratuje Cię od obłędu, pozwoli zerwać pęta dyscyplinującej i bezdusznej cywilizacji, wyzwoli Cię od lęku, może czasami na krótko, ale to już coś – stacja Niezależność w podróży Niewolenia. Masz prawo się cieszyć, śmiać się do rozpuku, pękać ze śmiechu, napełniać swoje życie boską energią radości, oddychać wolnością, podziwiać i zachwycać jak najczęściej. Potrzebna jest ta odrobina szaleństwa, chęć zanurzenia się w prawdziwe odczuwanie Życia. Radość pozwala dogłębnie odczuć swoje człowieczeństwo, jednocześnie nigdy nie jest się tak blisko Boga.

Zapraszam, więc wszystkich do Boskiej Krainy Radości.

Myślicie zapewne, że bujam w obłokach lub mam życie pozbawione problemów. Nic z tych rzeczy. Problemów mam bez liku i skłonności do depresji. Budzę się rano i przypominam sobie, że powinnam być poważna i smutna.  Przecież już mam dorosłą córkę i nie wypada się tak cieszyć się byle czym. A tu masz! Wieczorem zakładam słuchawki na uszy, słucham np. Bee Gees, kiwam się we wszystkie strony, piszę do Was te słowa i uśmiecham się. Co tam polityka, najnowsze plotki, losowanie Lotto, ukochany, który jest gdzieś daleko, bolący kręgosłup, niewyspanie. To nie ucieknie, zapuka do mnie i przypomni o sobie cała masa problemów, smutków, tęsknot i spraw do załatwienia. A teraz biegam i podskakuję w Boskim Ogrodzie Radości.

ALE FAJNIE! ;-)