Bohaterowie wyklęci

Komentarze pod wpisem andrzejas o wyklętych świadczą o tym, że nie wszyscy się z nim zgadzają, niech więc ten wpis będzie komentarzem do tych komentarzy.

 

Nie przesadzałbym za mocno z gloryfikowaniem takich ludzi jak pan major Łupaszka lub Ogień. Nasi obecni publicyści i pisarze mają tendencję do przeginania faktów w przeciwną stronę niż były one do tej pory przegięte. Tak to już jest, że nawet historia się zmienia w zależności od punktu widzenia. Nie można zapominać, że w świetle każdych kryteriów ci panowie byli wrogami, działającym na szkodę istniejącego już i funkcjonującego państwa oraz wszystkich jego obywateli, którzy chcieli spokojnie żyć. Grabili, palili i mordowali, kierując się własnym osądem. Nie były dla nich istotne przekonania polityczne, inteligencja czy przynależność klasowa. Oceniał ludzi według tego co mieli w kieszeniach i nie chciałbym spotkać żołnierzy takiego na przykład pana Łupaszki mając przy sobie np. kwit na węgiel z pieczątką, któregoś organu władzy ludowej. Musiałbym go zjeść, a w trakcie jedzenia, zakończyłbym życie zabity strzałem w tył głowy.

IPN podkreśla legendarny patriotyzm i poświęcenie tych bohaterów. Na podstawie czego jednak zakłada, że patriotyzm innych, walczących z hitlerowcami żołnierzy niż ci z AK był mniejszy, mniej ważny? Można tłumaczyć, że za bestialstwa i niegodne zachowanie poszczególnych oddziałów partyzanckich winę ponoszą brutalni ludzie, tak zwane czarne owce. Jak jednak wyjaśnić współpracę z hitlerowcami całych AK-owskich organizacji, która miała miejsce tuż przed wkroczeniem Sowietów? Czy to też jakoś inaczej pojęty patriotyzm?

O co więc tak naprawdę ci ludzie walczyli po zakończeniu wojny? Czy na pewno o niepodległość? IPN teraz twierdzi, że były ich kilkaset tysięcy – zaangażowanych w różnym stopniu. Według nich około 10 tysięcy zginęło, 21 tysięcy zmarło w więzieniach, a 5 tysięcy skazano na śmierć, więcej niż połowę wyroków zostało wykonanych. To smutny fragment naszej historii z drugiej jednak strony trudno sobie wyobrazić co innego ówczesne władze miałyby z nimi robić. Wszak gwałt się gwałtem odciska. Co mieli zrobić z kimś kto w nocy pali żywcem rodzinę chłopską za to, że w dzień zajęła część majątku swojego dawnego pana?. My współcześni już nie czujemy tamtych realiów i nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie strachu i dezorientacji zwykłych ludzi. W dzień władze państwowe mówiły jedno, a w nocy „partyzanci” grozili i zabijali. Ludzie byli zmęczeni wojną, pragnęli tylko spokoju.

 Identyfikowanie stosowania tortur z władzą ludową, też nie wydaje mi się właściwe i do końca przesądzające sprawę. Tortury i nękanie więźniów są zapewne dziełem poszczególnych ludzi o brutalnej psychice i sadystycznych skłonnościach. Wszyscy przecież doskonale pamiętamy okrucieństwa Serbów i Chorwatów, żyjących do pewnego czasu we względnej zgodzie. Wydaje się więc, że w każdym społeczeństwie jest pewna ilość ograniczonych, brutalnych ludzi o niskich pobudkach, którzy po dobraniu się do władzy .... Utożsamianie z tymi ludźmi całego ustroju państwa wydaje mi się błędem. Czy Stany Zjednoczone są bestialskim państwem dlatego, że grupa amerykańskich żołnierzy pastwiła się nad irackimi jeńcami?