Bóg czy Los (3)

Konkurent czy koalicjant

 

Czy istnieje zatem byt inny niż Bóg, samoistny, autonomiczny? Obok Boga, jakby współistniejący. Gdy myślimy o dobrym sprawstwie- myślimy Bóg, gdy myślimy o złym sprawstwie- myślimy Los. Bo przez myśl nam nie przechodzi, że sprawcą złego może być Bóg. Więc tym sprawstwem obarczamy Los. Ale też pomyślne zdarzenia i okoliczności przypisujemy Losowi, niepomyślne Bogu. Raz tak raz owak.

Jeśli zatem obok Boga powołujemy się na Los- ten drugi byt sprawczy- to może istnieje podział na dwie sfery wpływów owych dwu bytów transcendentnych, a granicą tych sfer jest ten biblijny zakaz posługiwania się imieniem Boga bez potrzeby. Gdy w drzewo, pod którym stoję, uderzył piorun, to sprawcą owego zdarzenia jest Los, gdy słońce otoczone zostało tęczową aureolą, to sprawcą jest Bóg. Nie da się jednak podzielić oceny zdarzeń tak jednoznacznie. Bo raz sprawcą pomyślnych zdarzeń jest Bóg, innym razem- Los. Ten sam piorun może być karzącą ręką Boga, gdy trafił w drzewo, pod którym stoję i szczęśliwym zdarzeniem Losu, gdy uderzył w sąsiednie drzewo. Sam nie wiem, kiedy stwierdzę, który z bytów jest sprawcą doświadczonego zdarzenia- dobrego lub złego. Kiedy znakomity zaprzyjaźniony filozof zapytał mnie, skąd się u mnie wziął pomysł zastanawiania się nad Losem, odpowiedziałem „pewnie taki los, na mnie padło”

Nie mam jednak wątpliwości, że zdarzenia mojego życia, nagłe
a niespodziewane, niezależnie od ich sprawczej przyczyny, stawiały mnie niejeden raz w pozycji bytu bezwolnego, bezsilnego i bezświadomego. I wiem, że tak było od wieków, tak jest dziś i tak będzie, dopóki Człowiek istnieje. Czy Bóg czy Los jest sprawcą, nie ma znaczenia dla skutków samego wydarzenia. Zawsze będzie istnieć alternatywa biblijnego zakazu używania imienia bez potrzeby i zawsze będzie istnieć heglowska Pokora która musi zabrzmieć jako działanie rozważne w zgodzie i harmonii.