Bóg a teoria ewolucji.

Nigdy nie mogłam zrozumieć zażartości sporu toczonego pomiędzy zwolennikami Boga a fanami teorii ewolucji. Czy naprawdę są to dwie strony barykady?

 

Na początku pewne wyjaśnienie. Po pierwsze, z wykształcenia jestem biologiem, a teoria ewolucji i tematy pokrewne są moimi ulubionymi działami. Po drugie, wierzę w Boga i ciągle Go poszukuję poprzez odkrywanie na nowo. Ani w moim sercu, ani w moim umyśle nigdy nie było najmniejszego wrażenia, że te dwa obszary nawzajem się wykluczają. Dlaczego?

 

Po kolei.

 

Biologiczna teoria ewolucji a kreacjonizm.

Jak sama nazwa mówi jest to TEORIA ewolucji, a więc rodzaj konceptu naukowego. Każda dziedzina nauki jest zbiorem różnych teorii dotyczących danego tematu. To oczywiste. Biologia jest zbiorem konceptów dotyczących świata istot ożywionych. Normalne jest również to, że wraz z rozwojem nauki teorie się zmieniają. Stare koncepty upadają pod ciężarem trafności tych nowszych, które zapewne z czasem również upadną pod ciężarem jeszcze nowszych. Tak właśnie dokonuje się rozwój nauki.

 

Przed Darwinem obowiązującym poglądem na temat powstania życia był kreacjonizm. Przy czym nie była to żadna „teoria kreacjonistyczna” a raczej dogmat, z którym się nie dyskutuje. Należy podziwiać Darwina za to, że w ogóle zdobył się na wysiłek innego spojrzenia na świat istot żywych niż obowiązujący, również w świecie naukowców, dogmat. Tak na marginesie. Bardzo rzadko wspomina się o tym, że w tym samym czasie do koncepcji ewolucji biologicznej doszedł również Alfred Wallace. Legenda głosi, że Wallace wpadł na tę teorię leżąc w łóżku ze złamaną nogą. Opisał ją w liście do Darwina. W momencie otrzymania listu od Wallace'a Darwin miał już napisane swoje dzieło, ale bał się konsekwencji jego ogłoszenia. List popchnął go do publikacji.

 

Podsumowując. Teoria ewolucji jest jedynie teorią i tak należy ją traktować. Swoją drogą teoria jest bardzo spójna i w sensowny sposób tłumaczy różnorodność występującą w świecie organizmów żywych. Czy może zostać obalona? Jasne, że tak. Może ktoś wpadnie na inną, jeszcze lepiej wszystko tłumaczącą teorię i tym samym obali teorię ewolucji. Na pewno jednak nie będzie to kreacjonizm. Dlaczego? Bo nigdy nie był i nie będzie teorią naukową. Jest dogmatem religijnym. Nauka i religia to dwa różne systemy opisujące ten sam świat. To tak jakby ktoś toczył spory o to, co jest lepsze: język polski, bo mówi: dwa plus dwa jest cztery, czy matematyka, bo jest zdania, że: 2+2=4. Oczywiście, jak ktoś lubi, może spierać się do woli, ale... w zasadzie nie ma o co.

 

Czym jest Bóg?

Z definicji nie mamy dostępu do Prawdy o Nim. Możemy jedynie przeczuwać, że jest – przeczucie to nazywamy wiarą, oraz mieć pewien ludzki koncept na temat tego, jaki On jest – wszystkie religie są takimi konceptami, dlatego nie ma czegoś takiego, jak jedyna słuszna religia, chociaż większość ludzi tak właśnie myśli o tej, którą wyznaje.

 

Jak ma się Bóg do nauki?

Wszechświat, w którym żyjemy jest zamknięty w trójwymiarze dopełnionym jednokierunkową linią czasu. My, jako organizmy żywe, jesteśmy ograniczeni swoją biologią: percepcją swoich zmysłów oraz wydajnością swojego mózgu. My, jako istoty ludzkie, jesteśmy ograniczeni swoimi aktualnymi przekonaniami. Nauka, wytwór naszych umysłów, zajmuje się tym wszystkim, co jest wewnątrz tych ograniczeń. Bóg jest czymś znacznie większym. Nawet jeśli przenika naszą rzeczywistość, to się na niej nie kończy. Boga nie można poznać naukowymi metodami. Można go jednak doświadczyć. Nie dam sobie głowy uciąć, ale wydaje mi się, że chodzi o św. Tomasza z Akwinu. Człowiek ten lubował się w pisaniu naukowych traktatów o Bogu, aż w pewnym momencie doznał objawienia. Po tym doznaniu nie napisał już nic. Nie był w stanie, gdyż wiedział, że cokolwiek napisze nie odda to istoty tego doświadczenia. Istoty Boga.

 

Na zakończenie.

Obrzucanie teorii ewolucji, lub jakiejkolwiek innej teorii naukowej, kamieniami w imię obrony Boga jest po prostu głupie. Bóg nie marszczy na nas groźnie brwi za to, że chcemy zrozumieć otaczający nas świat posługując się narzędziami, jakie wymyśliła nauka. Bóg nie potrzebuje również obrońców. To raczej obrońcy potrzebują Boga, by móc się poawanturować.

 

Aneta Zdrojewska