Bo i czymże jest życie?

Coraz częściej sobie zadaję to pytanie, coraz częściej też zdaję sobie sprawę jak bardzo moja droga poszła w kierunku, którego nigdy nie przypuszczałem obrać.

 

Co tak naprawdę nas nakręca? Marzenia, strach, pożądanie miłości, ciekawość eksploratora? Od samego początku, od wczesnego dzieciństwa zacząłem słyszeć własną melodię, swój rytm, wyczuwałem instynktownie, poznawałem na swój własny sposób życie, otaczający mnie świat, zbierałem informacje o otoczeniu, ludziach. Instynktownie wyczuwałem kto jest dobry a kto chce mnie przez krzywdę czegoś nauczyć. Jak powiadają ludzie na naszej drodze albo są błogosławieństwem, albo nauczka. Tak naprawdę najwięcej uczyłem się z obserwacji ludzi, poznawania życia nie w pustym pokoju, ale na ''polu minowym'', czyli w przedszkolu, gdzie była walka o zabawki, pierwsze miłości, przyjaźnie, wyzwiska, ta pani dobra a ta jakoś chyba nie jest w tym miejscu co powinna. Poza tym, że poznałem  obrzydliwość zupy owocowej i popołudniowych drzemek, nauczyłem się sporo o ludziach i też wytworzyłem sobie własny świat, który na zawsze miał być moim azylem, miejscem schronienia przed niebezpiecznym światem.

Z czasem jak opanowuje się jazdę na rowerze, samochodem, czy inne czynności tak i życie przestaje być wielką zagadką. Ludzie jak w tych bajkach są dobrzy i źli lub przebrani za babcię jak zły wilk. Do dzisiaj pamiętam bajki braci Grimm, takie okrutne, złe, jakże prawdziwe.

Miłości nie zaznałem, było parę miłych uczuć, no ale zwykle trzeba było je uciąć, zanim ugrzęzło się w jakimś bagienku emocjonalnym. Zawsze niby przede mną a mi się wydaje, że za mną. Nic samo nie przychodzi,miłość jak praca, trzeba wysłać wiele CV.

Praca nigdy nie taka, zawsze cos, dobrze, że jest powiadają, nie hańbi, można spotkać wielu ciekawych ludzi powiadają. Życie uczy, jest jak wymagający nauczyciel, sypnie dobrą oceną jak zasłużysz, ale przy okazji sporo nakrzyczy.

Kiedyś myślałem są etapy, są drogi, podobne, patrząc na tą moja to zastanawiam się czy lepiej było skończyć trening survival niż dobre studia. Zrobiłem sobie kiedyś wróżbę i-ching, przeczytałem, że praca jaką szukam nie istnieje, może być, nie ma takiej. Ma być czysto, przyjemnie, miliony do zarobienia, ma ktoś propozycje? No i każdy ma być miły, ludzki a nie pokazać jakim chamem potrafi być.

Czasem chciałbym mieć dziecko, ciekawe jest użycie słowa ''mieć'', bo z tego posiadania to niewiele zostaje. Fakt, że pewnie kocha, ale co gówna narobi od małego i tego fizycznego, i tego psychicznego Bóg jeden wie. Ale kocha na pewno lub powinien kochać. Jest to czasem uczucie, którego się nie da zrozumieć. Bo tak naprawdę miłości nie da się zrozumieć i ogarnąć w ludzkim sensie.

Chciałbym też kogoś pokochać, ale tak by reszta stała się tłem i by to trwało. Bym zrozumiał, że to wszystko, co było moim udziałem doprowadziło mnie do tego momentu. By zajaśniała wśród innych gwiazd i bym zrozumiał, że moje geny pragną tak bardzo jej genów.Miłość jest niepojęta prawda? Najbardziej mistyczna rzecz poza bogiem,którego nikt nie widział poza plamami na piekarniku, czy wypaleniami na brzozie a i tak wszyscy o nim mówią. W istocie pełna mistyka.

Na niewiele rzeczy w życiu czekam, czuje ten czas, który płynie, wiem, że moja droga się kiedyś skończy i moje marzenia staną się tym ostatnim płomieniem, tym ostatnim oddechem i ruchem powieki. Zasnę wtedy i już mnie nic nie będzie obchodziło, że poczuje całe życie w czasie kilku ostatnich minut, a potem odlecę, odejdę tam skąd przyszedłem wiedząc tyle samo,co wcześniej, niewiele.