Biedni obszarnicy

Posłowie PSL niezwykle pokrętnie tłumaczą istnienie i funkcjonowanie KRUS-u. Mówią na przykład, że z KRU-su korzystają głównie drobni rolnicy, bo dziewięćdziesiąt kilka (obłudnie nie precyzują dokładnie ile) procent gospodarstw rolnych to gospodarstwa małe.

Tymczasem wszystkie te małe gospodarstwa, powiedzmy, że jest to 95% ogólnej liczby gospodarstw, zajmuje około 70% gruntów rolnych w naszym kraju. Na pozostałe 5% liczby gospodarstw przypada więc około 30% wszystkich polskich gruntów rolnych.

Są to gospodarstwa naprawdę ogromne. Same dopłaty bezpośrednie przynoszą im duże dochody i ich właścicieli byłoby pewnie stać na opłacenie ubezpieczenia społecznego.

Niestety są to przeważnie jaśnie panowie z PSL-u, a dopóki oni będą w rządzie przypilnują, żeby to inni płacili za nich ubezpieczenie i będą zażarcie bronili systemu opartego na KRUS-ie. Obszarnicy więc leczą się za pieniądze podatników.

4bccc2be978ae305068e5659c5bd7698.jpg

Dalej próbują panowie posłowie, mieszać podatek rolny z podatkiem dochodowym. Przecież to są jakieś śmieszne bzdury, podatek rolny jest jak podatek od nieruchomości.

Przecież na terenach miejskich każdy właściciel działki, budynku, kamienicy, ba nawet każdy właściciel lokalu we wspólnocie mieszkaniowej, musi płacić podatek od nieruchomości i nie zwalnia go to z płacenia ZUS-u i podatku dochodowego.

Panowie posłowie wspominają też, że budżet dopłaca do ZUS-u kilkakrotnie więcej niż do KRUS-u. Zapominają tylko napomknąć że emerytury i renty z ZUS-u pobiera kilkadziesiąt razy więcej beneficjentów.

Poza tym emeryci ZUS-owscy przez cały okres swojego zatrudnienia płacili do ZUS-u składki, które były na bieżąco przeżerane, między innymi przez beneficjentów KRUS-u. W tym właśnie miejscu wywody posłów PSL-u przestają być śmieszne i robią się po prostu niesmaczne.