Bajka o tym co nienamacalne

Każdy chce czegoś lepszego, ale jak może to dostać to się cofa

 

Otóż jest jakiś świat. Na tym świecie jest życie takie jak my znamy, ze wszystkimi troskami, smutkami i radościami. Jednak w tym świecie wysoko gdzieś w górach jest jaskinia, bardzo głęboka, do której wnętrza nikt z ludzi nigdy nie dotarł. Na dnie tej jaskini toczy się również życie. Żyją tam również ludzie, którzy nigdy nie wychodzili na zewnątrz. Po prostu, żyjąc tam od wieków nie wyobrażają sobie, że jest inny świat od tego w którym żyją. Mają światło elektryczne do oświetlania, ogień do ogrzewania, jakieś dziwne gatunki zwierząt, które hodują na pokarm, oraz jakieś nikłe roślinki, które również spożywają. Życie ich trwa około 20 - 30 lat i umierają. Mają swoje zasady, troski, zmartwienia oracz jakieś małe radości. Uważają, że to co mają jest darem i wykorzystują to co jest dookoła.

Jednak pomiędzy nimi chodzi od dawien dawna pewna pogłoska, że wysoko, wysoko w górach jest podobno inny świat. Świat w którym jest duży ogień, który wszystkich ogrzewa i daje dziwne światło. Są tam ludzie podobno podobni do nich, którzy żyją nawet do 100-u lat, co jest jak uważają całkiem nie możliwe. Chodzą pogłoski, że są tam dziwne zwierzęta o ubarwieniu w różnych kolorach i kolorowe owoce roślin. Jednak nikt tego nie bierze na poważnie, gdyż w ramach ich rozumowania i pojęcia świata w jakim żyją jest to całkowicie nie do przyjęcia. Podobno byli tacy, co wybrali się w góry aby dojść do tego dziwnego świata, ale nikt nie powrócił, więc ogólnie przyjęto, że tam nic nie ma. Jednak żył miedzy nimi jeden człowiek, który chciał to sprawdzić osobiście. Nocami miał jakieś dziwne sny, i słyszał głosy które go nawoływały. Pomimo tego, że miał rodzinę, żonę i dwoje dzieci, które bardzo kochał, pewnego dnia postanowił ruszyć w podróż. Zaczął wspinać się po stromym zboczu. Coraz wyżej i wyżej. Zajęło to mu wiele miesięcy, a on ciągle się wspinał. Po drodze zauważył, że otoczenie się zmienia, jednak nie widział kresu swojej drogi. Zaczął wątpić w to, że dojdzie gdziekolwiek. Zawrócić jednak już nie mógł. Znużony brnął przed siebie, aż pewnego dnia ujrzał nikły blask. Dodało to mu siły i wówczas wspinanie poszło o wiele szybciej. Wychodząc coraz wyżej zauważył że robi się coraz widniej, jest coraz więcej roślin, których nie znał, aż wreszcie dobrnął do kresy góry. Ujrzał dziwny świat. Zobaczył dziwne ognisko, które płonęło nie tak jak u nich na ziemi, ale było wysoko nad nim. Dawało blask i ciepło, którego nigdy nie zaznał. Zobaczył kolory, których nigdy nie widział. Jednym słowem wpadł w zachwyt. Zapomniał o swoich bliskich i o wszystkich ludziach, których zostawił w jaskini. Zaczął zbiegać z góry w doliny. Zobaczył wodę, która się ruszała, płynąc jakby bez końca, zwierzęta i różne rośliny, które mają pyszne smaki i są tak bardzo kolorowe. Biegnąc przed siebie zauważył jakieś budowle. Ostrożnie podszedł do nich. Zobaczył tam ludzi, podobnych do niego. Zbliżył się do nich i wdał się w rozmowy. Wyjaśnił skąd jest i o dziwo dowiedział się, że są potomkami ludzi, którzy wyszli z jaskini. Dziwił się, że nikt z nich do tej pory nie poszedł do jaskini aby powiedzieć o tym świecie, i aby przyprowadzić tu innych. Jednak po kilku miesiącach, życia w śród tych ludzi sam zaczął przyzwyczajać się do dobrego i coraz mniej myślał o tych co zostawił, tłumacząc się przed sobą, że to jest trudna i długa droga a on musi dobrze wypocząć. Tak minęły lata. Jednak pewnej nocy przyśniła się mu rodzina i po przebudzeniu postanowił wrócić. Zabrał z sobą jako dowód różne rodzaje mięsa, różne owoce i ruszył w drogę. Po wielu miesiącach uciążliwej wędrówki dotarł jednak do groty i jej mieszkańców. Pomimo tego, że miał ze sobą różne rzeczy, które świadczyły o istnieniu czegoś więcej jak ten świat w którym żyją, nikt nie chciał mu uwierzyć. Zaczęto pomawiać go o czary i o to że jest posłańcem zła, które chce zniszczyć ich świat. Łatwiej było uwierzyć w czary, niż w to, że jest coś więcej i lepszego niż ten świat który znają. Tak więc powoli, powoli nasz bohater, aby nie szkodzić sobie i swojej rodzinie wycofał się ze soich opowieści i wówczas wszystko znowu stało się normalne.

 

Jaki z tego morał? No właśnie. Pomimo tego, że mamy jakieś dowody na to, że jest coś więcej niż nasze życie i nasz świat, to boimy się w to uwierzyć, gdyż zmienia to co pojmujemy. Wolimy żyć w tym świecie który znamy, nie myśląc o tym co jest lepsze, ale nie zrozumiałe. Myślę, że nasz świat to taka jaskinia, a nasz bohater, to może nie do końca ktoś taki jak Pan Jezus, ale spełnił w tej opowieści podobną rolę i nie został zrozumiany.

Pozdrawiam wszystkich co się nie boją tego co nienamacalne