Bądź dla drugiego człowieka świadectwem, nie nawracaj.

Każdy człowiek ma prawo do własnych, osobistych wierzeń i nikt nie powinien nikogo nawracać. W teorii to stwierdzenie, dla większości jest niby oczywiste ale czy to pokrywa się z praktyką? Jakże często wiemy lepiej, co jest dla innych dobre.

 Kiedy człowiek jest pokorny, grzeczny, kulturalny i jego wiara wynika z wewnątrz nie czuje potrzeby aby zmieniać innych na swoją modłę. Stara się być po prostu żywym świadectwem poprzez swoje czyny.

 Jeśli ktoś widzi grzeczną osobę to sobie myśli " Kurcze, zachodzi podejrzenie, że to co mówi jest czymś dobrym, bo kiedyś był taki zarozumiały a teraz jakby trochę wyszlachetniał, spokorniał". I wtedy ktoś obserwując taki dobry przykład, może stwierdzić, że on też przyjmie sposób i styl życia takiej osoby. Ale robi to sam z siebie bo uważa, że to jest dla niego dobre. Chce aby rzeczy będące udziałem tej osoby stały się także jego udziałem. Ta osoba jest dla niego pewną inspiracją ale w żaden sposób nie przekonuje go i nie narzuca mu swoich poglądów. To tak jak ktoś kupuje ten sam model samochodu bo widzi, że jego sąsiad jeździ już nim wiele lat i nie ma żadnych usterek. To tak jak jedna gospodyni pyta drugą o przepisy bo była u niej na obiedzie i chce dla gości przyrządzić to samo. To tak kiedy ktoś widzi, że sąsiad ma piękny ogród i wypytuje go co ma zrobić aby u siebie stworzyć podobny. Kiedy ktoś pyta kucharza czy piekarza o jego sekrety bo chce upiec dobry i pyszny chleb, do tego zdrowy i pożywny.

 A co ludzie widzą kiedy patrzą na religijnych, w przypadku naszego kraju katolickich nauczycieli moralności? Nie dziwne, że odwracają głowę i nie chcą takiego przykładu. Oczywiście mogą iść do nich na korepetycje z biznesu ale na pewno nie z pokory i Boga.

Przede wszystkim kapłani tych religii sami się do tych nauk nie stosują bo proste nakazy i wartości zamienili na zewnętrzne ceremonie. A Jezus mówił "Króletwo Boga jest w nas" a nie w drewnianych świątynich. To o nasze wnętrze i o czystość naszych myśli, serca, umysłu mamy dbać bo to jest jedyna świątynia Boga. Jest nią nasza wieczna dusza, nasz umysł, nasze ciało a nie materialne budynki. " Aby wejść do Królestwa niebieskiego trzeba stać się spowrotem jak dziecko", "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne... ".

 Kiedyś było tak, że to mądrzejszy uczył głupszego np. nauczyciel w szkole. W tym wypadku bardziej doskonały i pokorny powinien uczyć tego zagubionego i próżnego. Jest jednak inaczej - materialistyczny i pełen zadufania kler ma nauczać jakichkolwiek wartości? To często katolicy i wyznawcy innych religii mogliby uczuć pokory swoich rzekomych nauczycieli. Jest to całkowite odwrócenie i wymieszanie pojęć. Uczyć można się tylko od lepszego od siebie, który swoim zachowaniem daje namacalny przykład, że to co głosi jest prawdą.

 Dlatego w moim odczuciu w kwestii moralności jedynymi autorytetami powinni być dla nas rodzice, dziadkowie - od dziecka mamy możliwość obserwowania na ile to co mówią pokrywa się z prawdą. Chociaż nie wszystko możemy dostrzec to właśnie ich najbardziej znamy spośród ludzi nam bliskich. Jednak nawet i oni mają swoje grzeszki i niedociągnięcia.

 Religia za to utrwala schemat który gruntuje w ludziach opieranie się na tzw. autorytetach, na dorobku ludzi, których nigdy nie poznaliśmy, nie spotkaliśmy się z nimi więc nie mamy możliwości zrewidowania prawdziwości tego co głoszą. Mamy ślepo wierzyć i brać wszystko za pewnik.
To się nazywa wiarą. Nie jest to jednak ogromna naiwność? Czym jest tak na prawdę wiara?

 Czy nie jest to wewnętrzna moc człowieka, która sprawia, że dąży on do doskonałości i potrafi wzbić się ponad swoje ograniczenia, przełamać jakieś niedogodności? Że jest silny wewnętrznie i nie poddaje się przy byle problemie? Że potrafi wdrożyć w działanie swoje poglądy i wartości? Że po prostu żyje tym co mówi?

 To jest wiara. Wiarą jest także głębokie przekonanie, że istnieje coś więcej niż ten świat materialny, że istnieje coś poza czasem i przestrzenią. Że jest Bóg, ojciec każdej duszy. Czy jednak do tego Boga może zaprowadzić jakiś dawny Mistrz, który był na tym świecie i z niego odszedł? Jak mamy się od niego cokolwiek nauczyć skoro nie mamy możliwości obcowania z nim?

 Jezus mówił przecież , że dopóki jest na świecie jest jego światłością. Nie mówił jednak, że na zawsze. Jeśli tą światlością są księża to ja za taką światłość i taki drogowskaz dziękuję. Z inspiracji szczątkowych i skrzywionych nauk dawnych Mistrzów powstały religie. Jednak te szczątkowe informacje nie mają mocy, nie potrafią uleczyć tak jak Jezus, który był żyjącym w ciele nauczycielem, oświeconym, Bogiem.

 Religie zagospodarowały tą przestrzeń ale czy zewnętrzne rytuały (często mechaniczne modlitwy) mogą dać nam uwolenienie, zbawienie? Czy nie jest to ucieczka? Dlaczego ludzie tak rzadko spoglądają w swoje własne wnętrze na rzecz tych zewnętrznych praktyk? Czego sie boją? Czy nie samych siebie i konfrontacji z własnymi demonami i słabościami?

 Przekonują do swoich poglądów i nawracają innych ludzie, którzy sami potrzebują tego nawrócenia. Którzy uciekają przed własnymi demonami. Czynią tak ludzie, którzy sami z siebie nie potrafią żyć w zgodzie z tym w co podobno wierzą. Dlatego chcieliby zmienić cały świat na podobieństwo swojej własnej słabej wiary.
Wtedy taki świat jest odbiciem tego czego nie mogą znaleźć w sobie. M.in. z tego powodu, chrześcijaństwo jest tak ekspansywne.

 Religijny misjonarze sami pchają się w niebezpieczne rejony świata, gdzie nikt ich nie chce. Tam ludzie od wieków mają swoje własne wierzenia, kulturę, tradycję, wcale nie gorszą od tej chrześcijańskiej. A nawet gdyby nasza była lepsza to mają prawo do własnej odrębności. Misjonarze wędrują zawsze tam gdzie wpierw światowe siły zbrojne wydepczą drogę, zrobią grunt dla religijnej ideologii. Tak działo się już nie raz w przeszłości np. w czasach hiszpańskiej konkwisty.
Nie bez przyczyny to w tamte rejony, do Ameryki Łacińskiej uciekali naziści, którym wydatnie pomagał Watykan.

W ten sposób zachodnie społeczeństwa niszczą tamtejsze kultury, przez co tracą one swoją tożsamość na rzecz tej zachodniej. Czy to dobre świadectwo o naszej cywilizacji?

 

a84c925a8eae97b38ff38f7dd18bc734.jpg