Antropolog milion lat później - opisuje nasz świat

 

Antropolog milion lat później - pisał o nas: domowcy żyli zazwyczaj w kilkuosobowych rodzinach w swoich domach (co ciekawe jako miejsce zbliżeń seksualnych domowcom służył właśnie dom). Rodzina domowców składała się oprócz dwojga rodziców z 1, 2 czasem 3 dzieci. Żeby zdobyć pożywienie, narzędzia i urządzenia niezbędne do przeżycia wybierali się oni bardzo prymitywnymi maszynami, które zwali „samochodami” bądź „autami” do tzw. „galerii handlowych” (słowo „galeria”, które pierwotnie przypisane było ośrodkom kultury, zostało zdyskredytowane, ponieważ z jakichś nieznanych powodów zaczęto je również stosować w nazwach miejsc targowych). Ludzie tamtych czasów przemieszczali się samochodami, gdyż nie znali jeszcze tak dla nas powszechnej techniki teleportacji, chociaż niektórzy spośród ówczesnych naukowców uznawali jej teoretyczną możliwość (udało się im jednak, w dość prymitywny sposób teleportować atom). Istniały już wysiłki by zrealizować wyprawę na Marsa, skąd piszę te słowa.

Nie możemy jednak nie wspomnieć o specyficznej formie domu, zwanej „blokiem”, w której to mieściły się mieszkania, nazywane przez nich również domami. Co ciekawe, niektórzy spośród mieszkańców tych domów/bloków zwali siebie „blokersami”, jednak ich społeczne oddziaływanie na młodzież osłabło na skutek spadku popularności muzyki hiphopowej. Cała sprawa bloków, hip-hopu i blokersów jest zbyt skomplikowana i przekracza ramy niniejszego opracowania.

Znamienne dla naszych przodków było bogactwo romantycznych form artystycznego wyrazu, często przepełnionych cierpieniem i nostalgią. Nie posiadali oni niestety wehikułów czasu i nie mogli powracać do swych ulubionych chwil kiedy chcieli, przez co ich sztuka obfitowała w tęsknotę i niezadowolenie z teraźniejszości (więcej na ten temat w innym moim artykule „Skazani na teraźniejszość”).

Kobiety domowców stosowały makijaż i szykowne ubrania, prawdopodobnie z przekonania, że dla mężczyzn te sprawy mają jakiekolwiek znaczenie. Rozwinęła się w tym czasie tzw. „moda”, która okazała się tylko cóż… chwilową modą.

Pociąg seksualny w owym czasie był jeszcze uwarunkowany wyglądem zewnętrznym, a nie inteligencją i charakterem, chociaż według niektórych ekspertów, wśród kobiet zwłaszcza krążyło przekonanie, że tak naprawdę „liczy się wnętrze”. Zdania są podzielone, jednak ja sam wyznaję pogląd, że w tym, dla tamtych czasów ironicznym z pewnością powiedzeniu, doszukiwać się można odniesień właśnie do umysłowości człowieka, a nie stanu jego narządów wewnętrznych (sic!).

Istniała wtedy jeszcze kradzież, ponieważ za przedmioty (zwane „towarami”) trzeba było płacić tzw. „pieniędzmi”, które pozyskiwało się w „pracy”. Nie jest to wszystko proste, jednak pamiętajmy, że te dawne ludy były uzależnione od źródeł energii swojej planety, nie potrafili w pełni wykorzystywać energii gwiazd ani nie potrafili na masową skalę produkować (pozyskiwać) antymaterii, od której jesteśmy tak uzależnieni współcześnie. Korzystanie z energii kosmicznej próżni, które właśnie się dla nas zaczyna, było dla nich czystą fantazją. Niestety nie radzili oni sobie do końca z wyprodukowaniem wystarczającej liczby dóbr i artykułów spożywczych, a na pewno nie z równym podziałem tych dóbr na świecie; w dodatku wiele prac wykonywali ręcznie, automatyzacja była na niskim poziomie. Musieli więc pracować, co może się wydawać tak anty-intuicyjne bo przecież nie ma już prac, które wykonujemy sami, a kiedy tylko ktoś takie zajęcie wymyśli, to przecież szybko przejmują je inteligentniejsze od nas roboty. Ironią tamtych czasów było więc zjawisko bezrobocia, będące czymś charakterystycznym dla naszych społeczeństw (wtedy miało ono znaczenie negatywne).

Istniał jeszcze w XXI wieku fenomen tzw. religii. Wyobraźmy sobie, że istnieje niewidzialna istota zwana „bogiem”, która interesuje się naszymi czynami, mówi nam co mamy robić i grozi, że jeśli nie będziemy jej słuchać, to będzie z nami źle… Jedną z religii, szczególnie popularną było chrześcijaństwo, którego głównym bohaterem był Jezus, pochodzący z nieprawego łoża syn Marii (żony Józefa) i tegoż właśnie boga. Sprawa komplikuje się, gdy weźmiemy pod uwagę to, że Jezus był tym samym bogiem, razem z „duchem świętym” i swoim ojcem – bogiem, byli jednym bogiem. Jezus był więc ściśle rzecz biorąc własnym ojcem i synem. I duchem świętym.

Religie zaczęły zanikać ze społecznej świadomości wraz z coraz powszechniejszą wyższą edukacją, swobodą światopoglądową i wzrostem poziomu inteligencji.

Innym ciekawym zjawiskiem był patriotyzm, czyli przekonanie, że miejsce (kraj), w którym się urodziliśmy jest lepsze niż każde inne, bo my się tam urodziliśmy. Patriotyzm, wraz z podbojem przestrzeni kosmicznej i innych planet, przerodził się w patriotyzm globalny (inaczej planetarny). Wraz ze zdobywaniem przez nas całych galaktyk zaniechano tej ideologii, która stawała się bezpodstawna z roku na rok świetlny. Z pewnych zachowanych źródeł antropologicznych z tamtych czasów dowiadujemy się, że patriotyzm miał swoje korzenie we wrogości między pradawnymi grupami ludzkimi, niekiedy nawet walczącymi ze sobą wręcz lub jakimś rodzajem broni.

Czasy były to niewątpliwie ciekawe, intrygujące z uwagi na to, że przeobrażenia społeczne, naukowe, techniczne i kulturalne jakie w ciągu tego miliona lat nastąpiły, były tak ogromne, że nie tylko nie jesteśmy w stanie zrozumieć samych pojęć (jak choćby prostytutka czy nielegalne narkotyki) wtedy typowych, ale i całych ich kategorii. Jedno jest raczej pewne – nie poradzilibyśmy sobie z przetrwaniem w tamtych dziwnych i jakże trudnych czasach.