Alicja poetką, czyli śmiech to zdrowie

Dla psychicznego zdrowia należy, co jakiś czas, pośmiać się z samego siebie.

Dla psychicznego zdrowia należy, co jakiś czas, pośmiać się z samego siebie.

 

Niniejszy tekst w zasadzie nie jest artykułem. Kieruję go przede wszystkim do uzdolnionych poetów, których na Eiobie miałam szczęście spotkać i tych, których jeszcze nie odkryłam. Poczytajcie, pośmiejcie się, kochani. Ale później chwila refleksji. Doceńcie talent, który los dał Wam w darze. Piszecie wiersze, które innych zachwycają i wzruszają. I pomyślcie o tych, którzy też by tak chcieli.

Oto wiersz, który zdarzyło mi się popełnić:

Wierszyk skomponować chciałam

By Was na kolana rzucić

Ale wena dyla dała

Zwiała, nie zamierza wrócić

 

Pustka, głucha cisza w głowie

Żaden pomysł w nią nie stuka

Jakiś ptaszek czy sitowie

Gdzie ta wena, do kaduka?!

 

Znowu kulka papierowa

Spadnie w innych kulek odmęt

A ja siedzę jak ta sowa

Włos zjeżony, w oczach obłęd

 

I tak od samego ranka

Z rymem biorę się za bary

A niech diabli tę poezję!

Chyba pójdę umyć gary.

 

Ten wiersz (bardzo realistyczny!) posłałam moim serdecznym przyjaciołom, z którymi lubimy sobie pożartować. I, w odpowiedzi, otrzymałam coś takiego:

Nie zdziwiłam się poezją,

Bo intelekt masz nie lada.

Ale ty tu piszesz wiersze,

A twój Janusz nic nie jada.

 

Dzięki za twą krótką wpadkę,

Ale wiemy, co tu knujesz,

Kiedy Romek będzie solo,

Ty za proszek podziękujesz.

 

Extra, że przyniosłaś książki,

Dla Januszka ślę całuski,

Ale jestem pełna obaw,

Czy twój chłop miał dzisiaj kluski!

 

Janusz, to mój mąż. Uwielbia kluski. I chyba mi taktownie zasugerowano, że jednak lepiej, jak zostawię poezję i wezmę się za kluski (z pożytkiem dla jednego i drugiego).

Natomiast proszek, za który mam podziękować, to osobna historia. Romek przywiózł mi kiedyś z Niemiec wielką torbę proszku do prania. I nie chciał zapłaty. Więc oznajmiłam, że odwdzięczę się w naturze. Miałam na myśli kaczkę z jabłkami.

Złośliwe pawiany, na czele z moim mężem, zaczęły rechotać i snuć dywagacje odnośnie tej „wdzięczności w naturze”. I do dzisiaj, co jakiś czas, nabijają się ze mnie.

Pozdrawiam wszystkich poetów i prozaików

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl