Agrestowa deliberacja

Czysto logiczne rozumowanie nie da żadnej wiedzy o realnym świecie - Albert Einstein

 

d649faf23e70ff7baf0746c49d208f9d.jpg

Przesadziłem go kiedyś z rodzinnej grządki wuja Józka.

Mały agrestowy krzaczek. Z gatunku tych karłowatych. Miał już wtedy swoje 8-10 lat.

Mijały lata a on co rok częstował nas litrowym kubeczkiem niewielkich ale przepysznych włochatych kuleczek, pełnych małmazji, kiedy latem już jego delikatna zieleń zamieniała się w czerwień.

Starzeliśmy się razem. Kiedy miał już ze 25 lat i był jeszcze starszym eleganckim, zaczepno - kolczastym panem o wielkim sercu, przyrzekłem mu, że będzie miał u mnie dożywotnią emeryturę.

Uśmiechnął się i zażartował: ... no nie wiadomo, kto kogo przeżyje...

Od lat mieszka pod płotem i tam co rok rodzi dla nas swoje włochate specjały.

Można by więc zaryzykować powiedzenie, że byliśmy i jesteśmy przyjaciółmi.

Kiedy wczesną wiosną chodzę z sekatorem po ogrodzie, przycinając wszelkie zbędne odrosty, on na mój widok kuli się, ale patrzy na mnie z ufnością.

Czasem tłumaczy się - ....i co z tego że w tym roku mam dla ciebie mniej agrestowych kulek, nie zrób mi krzywdy, nie obcinaj mnie, wiesz przecież, że ci ufam.

To wystarcza. Zostawiam go tam gdzie mieszka, co najwyżej przycinając mu grzywkę...

Było i jest między nami coś szczególnego. On obdarza mnie swoją agrestową przyjaźnią, ja formuję jego kształt,żeby był urodziwy.

Mijają lata, kurczy się żółknie i jest teraz się coraz mniejszy.

- Jak myślisz - zapytałem żony - ile jeszcze będzie agrestu od naszego małego przyjaciela, starczy chociaż na kubek kompotu?

- A ile on może mieć tak naprawdę lat?

-Tyle ile nasza miłość....

Wczoraj przyklęknęliśmy, żeby go o to zapytać i zauważyliśmy, że pod małymi zielonymi czapeczkami dojrzewają dziesiątki drobnych szmaragdów.

 

865d91b061196b97893fa781d93ee713.jpg                                                                                                                                                                                                               

Wtedy napisałem mu ten wiersz:

Ile jeszcze kolczasty agrestowy Panie
chcesz ukrywać swe rzęsy wśród listków zielonych?
Haftować warkocz błysków po wiosennych burzach,
spijając resztki kropel z gałązek zroszonych?

Na co liczysz mój Panie, Książę Agrestowy,
że obdzielasz radością dwie serca połowy?
Jedną swoją słodyczą a drugą przekorą,
połączonych symbiozą w kompot agrestowy.

To jest rodzaj wyznania na temat przyjaźni
co chce przetrwać na przekór żeby dopiąć swego.
Chce wargi karmić z dłoni radosną wiernością,
w której pośród słodyczy trochę kolczastego...

392322e9cfbb040d051eeb5def203a8f.jpgobrazki z netu

@ Janusz D.