A gdyby tak małżeństwa mogły być i wieloosobowe?...

... pomysł oczywiście 'odgrzany' i nie mój - R. Heinlen 'Piętaszek'...

 

...ową niezwykle wciągającą a i idealistyczną powieść przeczytałam wiele lat temu, będąc jeszcze młodą panienką :) Od tego czasu z większą elastycznościa myślę o podstawowej komórce społecznej którą jest rodzina...

O ile się nie mylę S. Lem też w jakiś sposób odnosił się do tematu, sugerując, że gdyby do wychowania dziecięcia potrzebne było 7 nie 2 osoby, to najwspanialszy, opiewany przez poetów, jedyny 'czysty' związek dusz obejmowałby właśnie siódemkę nie dwójkę istot ...

Krytycy pewnie znajdą w koncepcji wiele wad, ja jednak, jako zagorzała zwolenniczka, pozwolę sobie wymienić głównie zalety :) Od lat skrycie sobie marzę o tym, żeby prawodawstwo nasze dopuściło, a lud palcami nie wytykał, związków miłosnych, w których udział ma więcej niż tradycyjna dwójka osób...

Gdyby więc tak dobierać się powoli, krok po kroku, dążąc do 'doskonałej małżeńskiej konfiguracji' 2M + 3K.

1. Nikt by się nie przyczepił, że to feministyczne lub męsko-szowinistyczne... siły płci o tyle o ile wyrównane w stadle, liczebność dostosowana do a) średnich potrzeb seksualnych K i M b) potrzeb K związanych z ploteczkami i posiadaniem partnerek do klejenia pierogów c) potrzeb M (mniejszych) związanych z posiadaniem partnera do oglądania meczy

2. W razie gdyby ktoś czuł się samotny w tej konfiguracji ze względu na nieparzystość - do rozważenia dokoptowanie jeszcze jednej osoby, płeć do negocjacji :)

3. Stadło wieloosobowe łatwiej rozładowywałoby napięcia - zawsze można obgadać spór z jedną osobą, z zaufaną osobą inną, lub poprosić kogoś o mediacje

4. Stadło wieloosobowe byłoby bezpieczniejsze ekonomicznie - jedna osoba mogłaby siedzieć z potomstwem, reszta pracować, w razie utraty pracy zawsze byłby czas na 'stanięcie na nogi' - mało prawdopodobne jest nagłe wywalenie z tyrki całej czwórki w tym samym czasie

5. Stadło wieloosobowe mniej cierpiałoby z powodu rozwodu lub śmierci jednego z małżonków - pozostali w żałobie wzajemnie byliby dla siebie wsparciem w trudnych chwilach

6. Stadło wieloosobowe chowałoby dzieci posiadające liczne rodzeństwo, a to jak wszyscy wiemy ważne i pożyteczne dla naszych latorośli

7. W stadle wieloosobowym w oczywisty sposób żyje się ciekawiej - więcej punktów widzenia, opinii, możliwości... Później następuje moment całkowitego 'wyczerpania tematów do rozmowy', kiedy to małżonkowie już tak prawie nic... no tyle że TV razem sobie pooglądają

8. W stadle wieloosobowym oficjalnie przyłączyć do rodziny można uroczą 25-latkę o bujnym biuście w momencie, gdy większości zaangażowanych przychodzi czas na 'drugą młodość'. Urocza nowa członkini nie tyle mężów od rodziny odciągnie, co życie rodziny całej ubarwi i nową młodzieńczą energię w nie wniesie

9. W stadle wiloosobowym każda jednostka ma troszkę więcej wolności niż w typowej parce - jak jednostka chce np. na 6 mies wyjechać na kontrakt zagraniczny lub na pół dnia urwać się na długi samotny spacer w górach, nie krzywdzi aż tak 'porzucanej' części. Porzucona 'reszta' sama jest w stanie wesprzeć się w smutku, a i nawet w sytuacji wzorcowej (2+3) ciągle sama jest w stanie zagrać w brydza. Szczescie rodzinne może trwać nawet jak jedna jednostka zniknie na jakiś czas...

10. nad innymi zaletami jeszcze pomyśle, może coś wymyśle ;)

Krytycy mogą powiedzieć np.:

Rywalizacja pomiedzy osobami tego ukladu rozsadzi go od wewnatrz - jednak to sprawa uważnego doboru partnerów (mało zazdrosnych z natury)... no i mamy 'znak naszych czasów' w sprawie najpoważniejszej - rywalizacji o zasoby dla potomstwa - w czasach nowoczesnych to nie dostęp do 'spadku po rodzicach' jest głównym czynnikiem decydującym o sukcesie latorośli. Jakoś byśmy sobie z tym poradzili... :)

 

Co Państwo sądzą? Jak zwykle chętnie przyjmę opinie - tak na plus jak i na minus - o tej jakże odkrywczej acz mało popularnej idei społecznej :)