JustPaste.it

Historia

W ostatni dzień roku 2077 w mugolskim szpitalu w Bremie przyszła na świat dziewczynka, jedna z wielu, jak i niespecjalnie się wyróżniająca. Do czasu, bo jak się okazało na nowy rok, jej matka wyszła ze szpitala i nigdy więcej po nią nie wróciła. Nigdy też więcej nie była widziana na mugolskich ulicach. Po prostu słuch po jej rodzicach zaginął, a Zoe, bo tak nazwana została dziewczynka zdana była na samą siebie. Kiedy pracownicy szpitala wspominają tamten dzień, wspominają jedynie, że przy dziewczynce znaleziono małą karteczkę, z właśnie jej imieniem i dosłownie ani słowa więcej. Brak wyjaśnień, powodów, czegokolwiek. Zoe została oddana do domu dziecka, w którym żyła bardzo spokojnie przez pierwsze lata swojego życia. To tam również zdiagnozowano u niej zespół Aspergera, który był też jednym z bezpośrednich powodów, dlaczego dziewczynka miała tyle problemów wśród swoich rówieśników. Brak większych ambicji, pomysłu czy jakiegokolwiek planu na siebie zmieniła pewna para, która zjawiła się pewnego letniego dnia w rzeczonym domu dziecka. Para nowożeńców w istocie chciała przygarnąć dziecko pod swe skrzydła, dać ciepło, dom, rodzinę dla jakiejś zbłąkanej duszyczki podróżującej po tym świecie bez celu. Wtedy też poznali Zoe, sześcioletnią dziewczynę, która ani nie rozumiała, ani nie chciała zrozumieć powodów, dla których ci tak często ją odwiedzali, czasem zabierali na różne spacery, a czasem obdarowywali prezentami. Prawdopodobnie byłaby dla nich absolutnie obojętna gdyby nie moment, w którym obdarowana została aparatem fotograficznym. Nie był to jednak byle jaki aparat, nie pierwszy lepszy ze sklepu z podrzędną elektroniką, a stary, wiekowy aparat z własną historią. Dziewczyna chyba właśnie wtedy po raz pierwszy poczuła coś więcej niż zwyczajną obojętność wobec jakiejś rzeczy czy osoby - urządzenie spodobało jej się na tyle, że zaczęła z nim spędzać każdą wolną chwilę. Robiła zdjęcia wszystkiego, szukała coraz to piękniejszych ujęć, a przede wszystkim sama te ujęcia tworzyła. Punktem przełomowym jednak był pewien spacer, który już na zawsze zapadł jej w pamięć, jej jak i państwu Reichart, którzy przymierzali się już coraz bardziej do adopcji dziewczynki. Gdy Zoe postanowiła uwiecznić dwójkę przyszłych rodziców na zdjęciu w urokliwej parkowej scenerii, zdjęcie, które zawsze musiało przechodzić obróbkę chemiczną by było widoczne, wywołało się natychmiastowo. Nie to jednak było największym zdziwieniem dziewczynki, jak i samej pary, a przede wszystkim fakt, że zdjęcie ruszało się samo z siebie. Czarno-białe cudo, które przedstawiało parę Reichart na tle bajecznej scenerii było o tyle wspaniałe, że postacie na zdjęciu samoczynnie wykonywały ruchy, jakby były prawdziwie żywe. Machały, tuliły się do siebie, coś niesamowitego. Zoe pierwszy raz wtedy czegoś takiego doświadczyła, co jednak prawie natychmiastowo pozwoliło na podjęcie wyboru dla państwa Reichart. Ci bowiem nie tylko byli troskliwymi i dobrymi ludźmi, ale jak się okazało, doskonale też wiedzieli co wtedy zaszło. Byli czarodziejami.

Tak oto dziewczynka, zwykła Zoe, żyjąca w cieniu rówieśników, nie przejmująca się nikim i niczym, zyskała w tamtym dniu niesamowitą pasję, jak i nowych rodziców. Zoe Reichart, w kolejnym tygodniu przeprowadziła się do domu państwa Reichart, do domu jej rodziców, do jej nowego domu. Lata mijały, a dziewczynka poznawała coraz to bardziej prawdę, jaka stała za tym światem. Choć nie wyglądała na zszokowaną, jej myśli kręciły się głównie wobec tego jak cudownie będzie móc uwiecznić te wszystkie czarodziejskie cudy w swoim obiektywie, jak cudownie będzie móc po prostu doświadczyć czegoś nowego w oparciu o jej fotografie. Początkowo nie zanosiło się by dziewczynka miała jednak iść do jakiejkolwiek szkoły. W Niemczech bowiem nie istniała żadna czarodziejska szkoła, jednak jej rodzice powoli zaczynali rozumieć, że ciężko będzie pogodzić pracę z jednoczesnym wychowywaniem oraz nauczaniem młodej czarownicy. Długo debatowali nad tym gdzie finalnie się przeniosą. Wszak do wyboru była Akademia Beauxbatons we Francji, oraz Hogwart, w Wielkiej Brytanii. Finalny wybór padł na wyspy Brytyjskie, i tam też się przeprowadzili. Dziewczynka miała wtedy już dziesięć lat, dlatego czasu nie pozostawało jej za wiele, w niemal rok musiała nauczyć się języka, przyzwyczaić do życia wśród innych ludzi oraz wiele, wiele więcej. Czy udało się jej to wszystko? Czas pokaże.