Kącik jego warg drgnął lekko ku górze gdy obserwował dziewczynę. Widział całą zmianę jaka w niej zaszła. Wszystkie etapy. Z najdrobniejszymi szczegółami... Szok, niedowierzanie, radość, niepewność i strach. Wszystko nagle w ciągu zaledwie kilka sekund lecz równocześnie wszystko tak idealnie widoczne, że nie mógł tego nie dostrzec.
Pozwolił by to całkowicie ją ogarnęło nie reagując choćby w najmniejszym stopniu. Musiała się przyzwyczaić. Sama. A on chciał na to patrzeć.... Choć teraz... Im dłużej to robił, tym bardziej chciał ją uspokoić. I ostatecznie to właśnie zrobił.
- Emily... – Wyszeptał stając centralnie na przeciw dziewczyny. – Rozejrzyj się... To otwarty świat. Oni są tu wolni. Nie chcą ciebie... Nie atakują, patrzą. – Mówił tym typowym dla siebie spokojnym głosem. Owszem. Mieszał jej w głowie, ale nie mógł teraz mówić jej tego samego co wszyscy. Chcąc zdobyć jej zaufanie musiał mówić to co ona chce usłyszeć... To co potrzebuje usłyszeć.
Jeszcze przez chwilę obserwował jej reakcje po czym delikatnie owinął palce wokół jej szczupłego nadgarstka. – Dalej... Chodź. – Zachęcił i lekko pociągnął ją w swoim kierunku samemu stawiając kilka drobnych kroków w tył. To było jak z nauką chodzenia. Małe kroczki. A każdy upadek równał się zniechęceniu.
- Spokojnie... – Powiedział nie odrywając od niej uważnego spojrzenia swych błękitnych tęczówek. – Widzisz mała... Nic ci nie grozi. – Rzekł.